Witajcie w kolejnym pięknym dniu wakacji ;))
Dziś jeden z ostatnich słonecznych dni, ponieważ w czwartek ma przyjść już spore ochłodzenie :( oby nie na długo, na szczęście jednak zostały jeszcze 4 dni ciepła, które trzeba dobrze spożytkować leżakując na ciepłym słoneczku z książką w ręku ;)
A tymczasem znów kolejny mani (ostatnio mój blog jest typowo paznokciowy), tym razem miętusek, a dokładnie AVON Sea Breeze, muszę przyznać, że od czasu zakupu Seche Vite mogłabym zmieniać kolor na pazurach codziennie, ponieważ nie muszę czekać godzinami, aż wredny lakier zechce w końcu wyschnąć ;P Z tym dobrodusznym specyfikiem schnie on jedynie w kilka minut (do 10) jednak nie jest on aż tak bardzo idealny, jakby się chciało, potrafi skurczyć lakier na paznokciach, co widać dokładnie TU
Jednak nic nie jest do końca idealne, doobra.. tak się rozgadałam znów na temat Seche Vite, a przecież miałam pokazać mój miętuskowy mani ;))
Szukaj na tym blogu
Obserwatorzy
poniedziałek, 9 lipca 2012
sobota, 7 lipca 2012
Rozdania ;))
Chciałabym Was zaprosić na rozdania, do zdobycia na prawdę same pyszności, zobaczcie same..
Rozdanie u Blog Moniszona
Rozdanie u Blog Moniszona
trwa do 4.08.
Rozdanie u Siulki
trwa do 9.07.
piątek, 6 lipca 2012
Lakier nawierzniowy- Seche Vite
Kilka dni temu zamówiłam ten lakier przez allegro i z niecierpliwością czekałam na kuriera, który przyszedł do mnie wczoraj z przesyłką, więc gdy wróciłam do domu od razu zabrałam się za testowanie tego wszędzie wychwalanego specyfiku
Akurat natrafiłam na fajną promocję i dostałam zestaw złożony z 2 buteleczek (większej - 14ml i mniejszej 3,6ml) za jedyne 26 zł, choć wg. wizażu cena samej 14 ml buteleczki wynosi 30 zł
Po moich testach muszę stwierdzić, że i ja dołączam do grona jego fanek, gdyż sprawdza się na prawdę dobrze, od razu postawiłam przed nim ciężkie zadanie w postaci 3 warstw trudno schnącego lakieru inglota, po jego aplikacji poczekałam ok 3 minut i popadłam w zachwyt, paznokcie były całkowicie suche i choć szłam spać ok 30 minut po pomalowaniu rano nie widziałam żadnych odbić kołdry, paznokcie wyglądają jakby były pokryte warstwą żelu, ładnie się świecą, lakier mocno się trzyma już 2 dzień, choć robiłam już sporo rzeczy ;)))
Na pewno zakupię go po raz kolejny jak już mi się skończy, znajdzie się on na mojej liście top 10 wraz z nail-tekiem ;)
moje czerwcowe zerowanie.
Leżąc i leniąc się trochę w łóżku postanowiłam pokazać wam moje czerwcowe zerowanie, nie jest to satysfakcjonujący wynik, gdyż większość dni spędzałam głównie poza domem i praktycznie całą pielęgnację ograniczyłam do minimum. Postaram się nadrobić to w lipcowym zerowaniu.
Wyzerowane w czerwcu:
1. Odżywka przeciwłupieżowa ORIFLAME (mnie zbytnio nie zachwyciła, w miarę rozplątuje włosy)
2. Żel pod prysznic arbuzowy AVON naturals ( cudowny, letni zapach, bardzo go polubiłam, pachnie prawdziwym arbuzem)
3. Szampon do włosów zniszczonych JOANNA ( powalił mnie jego cudowny zapach, dobrze myje, włosy po nim ładnie pachną kokosem)
4. Żel do higieny intymnej AVON (Używam naprzemiennie z mydłem, gdyż nie lubię używać samego, jednak samo mydło psuje pH co powoduje podrażnienia, po nim wszystko jest ładnie załagodzone)
5. Maska do włosów L'OREAL absolut repair (używałam raczej jako odżywki na chwilę po myciu włosów, ładnie rozplątuje i trochę regeneruje)
6. Szampon do włosów L'OREAL Nature Richie Macadamia (nie posiada Parabenów, ani SLS, dobrze myje, jednak pozostawia tępe włosy, bez odżywki nie da się ich rozczesać, słabo się pieni)
7. Maska regenerująca do włosów BIOVAX (regeneruje chwilowo, jak chyba wszystkie tego typu kosmetyki, jednak pozostawia włosy nawilżone, delikatne ze zdrowymi końcówkami)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


