Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buble. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 maja 2012

piękny bubel, czyli.. lakier MAX FACTOR - Pretty on pink

Czas na swatch kolejnego zakupionego przeze mnie lakieru do paznokci, tym czasem jest MAX FACTOR- Pretty in pink, kolejny produkt, który nie zasługuje na zbytnie słowa podziwu (dziś mam chyba dzień marudzenia)


Chociaż zakochałam się w tym kolorze, lakier sam w sobie nie spełnia moich oczekiwań, myślałam, że produkt od MAX FACTOR stanie na wysokości zadania będąc firmą używaną przez wizażystów i.. lakier będzie wart samych superlatywów, jednak.. okazał się sporym bublem, dlaczego??



Krycie (!) - po jednej warstwie są same prześwity, po drugiej, minimalnie mniej, dopiero trzecia daje jako taki efekt, choć i wtedy widać spore prześwity, trzeba poprawiać w niektórych miejscach, zgroza!

Schnięcie(!)- wiadomo, lakier z tyloma warstwami nie będzie sechł a zastraszającym tempie, ale.. jeśli po godzinie można się nabawić odcisków pościeli lub zadrapań to można się trochę zdenerwować ;P

powierzchnia(!)-wiem, że głównie nie porusza się takiego podpunktu przy opisie lakierów, jednak.. tym razem muszę, gdyż często tworzy on nierówności, bąbelki, co przy bliższym przyjrzeniu się nie wygląda zbyt estetycznie :(

Kolor- to jedyna rzecz, którą uwielbiam w tym lakierze, od zawsze marzyłam o takim jasnym łososiu..

( zauważyłam, że aparat trochę przekłamuje kolor, gdyż realnie wpada on bardziej w róż)


Swój zakupiłam w Super-Pharm za 17 zł
jest to mini wersja 4,5ml


Dodatkowo teraz w Super-Pharm z kartą lifestyle można nabyć lakiery CORAL prosilk (DELIA) za jedynie 59 pkt nie płacąc za nie ;)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Uwaga dziewczyny! Całkowity bubel!!

Tak,tak CLINIQUE, marka niby z wyższej półki, właśnie..niby. Ten jeden produkt sprawił, że przestałam zupełnie inaczej na nią spoglądać. Chodzi o trzeci krok CLINIQUE, z serii 3 kroki CLINIQUE.. Do 2 pierwszych nie mam zastrzeżeń, choć nie jestem do końca przekonana, równie dobrą, albo nawet i lepszą jakość ma chociażby Clean&Clear JOHNSON&JOHNSON.. Jednym słowem nie opłaca się wydawać około 200 złotych na ten (podobno) cudowny wynalazek tej jakże luksusowej firmy ;/..

Kilka słów o 3 kroku CLINIQUE - kremie nawilżającym.


Ma on dość przyjemną konsystencję (jednak o to nie trudno także wśród tańszych kremów) ale jego zapach jest wręcz obrzydliwy, przez kilka dni po zakupie jest niby z nim wszystko ok, ale po około 2 tygodniach? masakra!!! Obrzydliwy zapach, który można porównać z zapachem kurzu, dosłownie.. po nałożeniu na twarz jest wręcz odpychający więc musiałam go odstawić, nawet do smarowania rąk się nie nadaje, jednym słowem, jeden wielki bubel.. a szkoda.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

shopping'owy weekend..

Dzisiejszy dzień również spędziłam w większości na zakupach, a co za tym idzie, nabyłam kilka nowych skarbów.
M.in. wielki różowy 192 kartkowy zeszyt w REAL'u, jak na tak wielki zeszyt, dość tani, jedyne 24,99zł, wiadomo, początek sezonu szkolnego, a co za tym idzie, spooory wybór ;) oto mój.. nie mogłam wybrać chyba innej tematyki na okładce ;)

 para jegginsów z MARK& SPENCER za 109 zł. Nigdy nie byłam zbytnio przekonana do tego spojenia jeansu z elastycznymi legginsami, szczerze mówiąc osobiście nie lubię legginsów, ale po przymierzeniu muszę stwierdzić, że są bardzo wygodne i hmm..nawet pasujące połączenie, najładniej wygląda ze szpilkami ;), zdjęcie dodam później, jak dostanę nowe szpilki, dziś musiałam moje oddać do reklamacji i nowe dostanę pewnie dopiero za 2 tygodnie :( a tak ładnie się komponowały, no ale nic, dostanę nowe to od razu uwiecznię i podzielę się na blogu.

2 długie koszulki z rękawami 3/4, każda po 49,90 zł (również przecena), bardzo ładnie komponują się z w/w jegginsami ;).. zresztą niebawem wrzucę zdjęcia w zakupionych ubraniach.. Koszulki zakupiłam w TALLY WEIJL,podobnie jak i naszyjnik, którego zdjęcie widzicie obok.. od razu wpadł mi w oko i pasuje do wielu zestawień. Zakochałam się w nim, coś czuję, że będzie moim częstym dodatkiem.



Do tego trochę kosmetyków:

Balsam modelujący DOVE Shape Up w zakręcanym słoiczku (zdecydowanie mój nr 1, to już moje drugie opakowanie, jest bardzo wydajny i rzeczywiście modeluje sylwetkę oraz co najważniejsze, cellulit jest mniej widoczny, po dłuższym stosowaniu widać, jakby dosłownie znikał) Zakupiłam w SUPER-PHARM za 19,99zł


Pasta do zębów DENIVIT wybielająca w 1 tydzień (się okaże, zaczynam testować od jutra, zgodnie z zaleceniami na opakowaniu) SUPER-PHARM- 22,99zł


Edit:
Moje testowanie pasty dobiegło końca, wytrwale trzymałam się zaleceń na opakowaniu 2x dziennie po 3 minuty, myłam skrupulatnie ze stoperem w ręku, jednak myłam troszkę dłużej niż 3 minuty (ok. 3m 15s).. i co.. Niestety, kolor ani trochę nie uległ zmianie, pasta się skończyła już po 7 dniach stosowania (dokładnie wymierzona), Na prawdę o wiele bardziej polecam paski BLEND-A-MED Whitestrips, choć droższe, na prawdę działają, nie warto wydawać pieniędzy na tę pastę..już lepsze efekty są po SIGNAL White Now, która jest o wiele tańsza.. zawiodłam się..


Błyszczyk do ust AA Rozświetlający, optycznie powiększający usta, nr 003.. SUPER-PHARM 9,99zł





(efekt po nałożeniu na usta- bardzo ładnie się mieni, do tego ten zapach, cudowny, jakby połączenie arbuza z mango.)



                                   ( UWAGA BUBEL!!!)

do tego na zwieńczenie zakupów lakier do paznokci MISS SPORTY, nr 330, niestety po aplikacji nie spisał się jak należy.. pod lakierem zrobiły się pęcherze powietrza,trzeba nakładać 2 warstwy, jest bardzo gęsty i beznadziejnie się go rozprowadza, łatwo tworzą się grudki na paznokciach, do tego cały czas jest miękki, a nakładałam go 2 godziny temu, jednym słowem, nie polecam, dobrze, że kosztował tylko 4,99zł  czas szukać innej dobrej i taniej marki, bo ta całkowicie poległa, choć pudry mają dość dobre...